• Wpisów:96
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis:302 dni temu
  • Licznik odwiedzin:15 791 / 1761 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Część z Was na pewno kojarzy fakt, że jakąś BJD posiadam, ale z racji, że jej zdjęcia wrzucam raz na ruski rok...

Lucille jest już ze mną cztery lata i do tej pory jest moją jedyną lalką. Przez ten czas wiele się nie zmieniła, nigdy nie stała się tym, czym chciałam by była - przynajmniej tak myślałam aż do dziś.
Cztery lata to bardzo dużo, a ja właśnie odkryłam, że kocham ją taką, jaką jest.
Mała, drobna, przerażona dziewczynka o pięknych morskich oczach i jeszcze piękniejszych lokach.
Potrzebowałam czterech lat, by zrozumieć, że różowe włosy, biała sukienka i wiecznie przestraszone spojrzenie czynią Lucille lalką, o której marzyłam.

Do tej pory wyrzucałam sobie, że jestem raczej wyrodną właścicielką (nie oszukujmy się, ale jedyne co ode mnie dostała to peruka, oczy i wycieczka do wspaniałej @shaiel), ale nie potrafię jej wyobrazić sobie w czymś innym.

Oto jest właśnie moja lalka: Lucille.
Mój osobisty kawałek szczęścia.
 

 
Jest to chyba pierwszy raz, kiedy przez całą aktywność mojego bloga w końcu mogę Wam wszystkim złożyć świąteczne życzenia (prawie) na czas.

Moi Drodzy, życzę Wam świąt pełnych magii, wspaniałych chwil, które będziecie chcieli zapamiętać oraz ciepła.
http://b3.pinger.pl/dadb6a22e74906d0fa7ad3df3528f4e3/ptok..jpg
 

 
Okres przedświąteczny, to okres promocji w sieciówkach i tak oto bardzo spontanicznie przygarnęłam dzisiaj Kiyomi.
Gdy pierwszy raz ujrzałam ten model na zdjęciach producenta, nie byłam jakoś szczególnie nią zainteresowana. Dopiero po zobaczeniu wielu zdjęć ownerskich zobaczyłam, że lalka ta jest po prostu śliczna i urocza.
Osobiście jestem nią zachwycona, a szczególnie całkowicie (dla mnie) nowym typem stojaka, który jest fenomenalny i pasuje tematycznie do postaci, jaką jest Panna Haunterly.
Jedynym minusem tej lalki są plastikowe dodatki w postaci pasa oraz (nazwijmy to) naszyjnika. Nie przepadam za tak wielkimi plastikowymi elementami, które dodatkowo są jednokolorowe. Chwilowo spinka jest na swoim miejscu (która jest błękitna, zamiast być różową!), ale nie wiem na jak długo.
Nie przedłużając, oto zdjęcia mojej pierwszej od dłuższego czasu lalki~






Na zakończenie dodam coś, co po prostu kojarzy mi się z imieniem lalki od samego początku.
 

 
Nie wiem od czego mam zacząć post. Zapewne od przeprosin, bo po prostu zaniedbuję pingera... Szczerze mówiąc od dłuższego czasu nie mam zielonego pojęcia, o czym tak naprawdę mogę pisać, czy ja w ogóle mogę pisać o czymś ciekawym. No bo... co takiego jest interesującego w życiu całkowicie przypadkowej/ obcej osoby?
Nie wiem.

Żyję, studiuję, pracuję, jakoś funkcjonuję...
Tyle jestem w stanie powiedzieć i nie widzę powodu do rozpisywania się na ten temat.
Zmieniłam kolor włosów, ogarniam i nie ogarniam życie na zmianę (obecnie jestem gdzieś pomiędzy) i zmagam się ze swoją niską samooceną oraz generalnym poczuciem, że jestem w każdej dziedzinie gorsza od innych.
Najzabawniejsze jest to, że są to problemy, które na dobrą sprawę powinnam "przeżywać" w okresie szkolnym, w którym ich po prostu nie odczuwałam. Dlaczego? Być może dlatego, że kiedyś nie dostrzegałam wielu rzeczy... Z tego powodu nagle chcę czuć się dobrze, a żeby czuć się dobrze podobnie jak inni chcę otaczać się bardziej bądź mniej luksusowymi rzeczami. Chcę też sama je sobie fundować, bo z jednej strony chcę być rozpieszczana, a z drugiej nie lubię dostawać prezentów. Za to bardzo chętnie bym je dawała innym...

Podsumowując: Pomimo 20. na karku, mentalność nadal mam jakiejś nastolatki z czym nie umiem sobie do końca poradzić.

Podziwiam każdego, kto przeczytał ten post i nie dostał raka mózgu.
 

 
Czyli z serii, co dzieci robią kiedy rodzice nie patrzą... A może raczej, co robi Imperfect kiedy właśnie odkrywa następujące fakty:

1) W ubiegły poniedziałek COŚ było zadawane z przedmiotu o wdzięcznej nazwie jakim jest pedagogika.
2) Cały boży tydzień miałam to gdzieś.
3) O godzinie 13:15 odkrywam/przypominam sobie o zadaniu.
4) Zauważam też bardzo ważną rzecz: brak zeszytu od ww. przedmiotu.
(Haczyk polega na tym, że każdy miał wypowiedzieć się pisemnie na inny temat. Brak zeszytu - nieznajomość tematu)

Nie chciało mi się wracać do domu i kłamać, że nagle skończyłam wcześniej co poskutkowało wycieczką!
Nie zgadniecie gdzie poszłam! Do liceum
Zawsze sobie obiecywałam, że kiedyś odwiedzę tę placówkę i odwiedzę kilku nauczycieli no i... okazja sama się nadarzyła!
To było bardzo miłe iść do szkoły, wbić na przypadkową lekcję matematyki przypadkowej klasy z byłym nauczycielem (który był i nadal jest super ) i trochę sobie z nim pogawędzić w międzyczasie ot tak. Drugą lekcją był język niemiecki.
Co prawda nauczycielka za czasów pobytu w liceum czasami mnie wkurzała, ale i tak poszłam do niej, bo czemu nie?
Przypomniałam sobie tą wizytą to, że nie ogarniam optymalizacji (a może po prostu nie pamiętam...?) oraz nauczyłam się nowego słowa po niemiecku: Gartenzwerge (krasnal ogrodowy).

Pamiętajcie jednak: wagary są złe i stanowczo odradzam podążanie za mym tokiem rozumowania/ sposobem postępowania.
Jednakże ktoś mądry nauczył mnie jednej rzeczy: Raz nie zawsze, dwa nie wciąż
  • awatar moviesyesyes: my z dziewczynami ostatnio uciekłyśmy na zakupy do Gdańska :D
  • awatar ~ImperfectDolly~: @SugarFirefly: Jestem tym rodzajem studenta, że nie pamiętam pełnych nazw przedmiotów lub nazwisk/imion wykładowców XD Jednakże pan nauczający jest bardzo charakterystyczny - ma chyba wszystkie tytuły, które można zdobyć w naszym kraju. Mój czerwony zeszycik mówi iż przedmiot, który dziś ominęłam to "pedagogika ogólna".
  • awatar SugarFirefly: Pedagogika? A dokładnie co? ;)Wprowadzenie do pedagogiki? Oj tam, oj tam...wagary od czasu do czasu są zdrowe i warto czasem się na nie skusić :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witajcie moi przyjaciele, czytelnicy i... przypadkowe osóbki ~ヾ(^∇^)

Na wstępie chcę prosić osoby, które mnie znają by opierdzielały mnie za nie wchodzenie na pingera. Blog jest po to by na nim coś pisać i przy okazji sprawdzać blogi innych - błagam niech ktoś mnie pilnuje i notorycznie wierci dziurę w brzuchu bym nie zaniedbywała tego miejsca.

Muszę wbić sobie do głowy, że nawet najmniejsza pierdoła z mego życia może być ciekawa. <`^´)>

Generalnie rzecz biorąc to żyję. Mam się tak sobie, ale ten post chciałabym poświęcić czemuś innemu. Zapewne jak część z Was się domyśla zamierzam zrelacjonować swój pobyt na Pyrkonie.

Jakieś dwa tygodnie temu padła propozycja "Hej! Chodźmy na Pyrkon." Jednak ja sama za bardzo nie paliłam się na to, a raczej na nastawiałam na pobyt w Poznaniu w tych dniach. Do późnego piątkowego wieczora (oczywiście mam na myśli 8.04) nie wiedziałam czy iść, czy nie iść. Koniec końców padła decyzja, że skoro weekend spędzam w Poznaniu, ciekawa impreza ma miejsce to na jeden dzień można wyrwać się z czterech ścian i od monitorów laptopów.
Planowaliśmy zjawić się na konwencie koło godziny 9.00 ale ja jako rasowy śpioch nie miałam najmniejszej ochoty wstawać o 7 (no "tapeta" sama się nie zrobi, a dojazd też trwa trochę ) i pod halą główną byliśmy około godziny 130/13:30.
Chyba nie muszę tłumaczyć tego, że widok kolejki długiej na... kilkanaście/kilkaset metrów wywołał u mnie myśli typu "Taa... No to se poszliśmy no konwent" ale ku mojemu zaskoczeniu już przed 140 swobodnie popierdzielałam po terenie imprezy.
Generalnie planowaliśmy iść na kilka warsztatów/paneli (jak zwał, tak zwał)ale coś nie pykło w tej kwestii. Po prostu oglądanie tego, co sprzedawcy z hali trzeciej mają do zaoferowania samo w sobie było bardzo interesujące.
Po prostu raj... raj dla tzw. mangozjebów i nie tylko na prawdę, bo były gorsety, dodatki w stylu steampunk,mhroczne fatałaszki, pieszczochy, ogony... No tak powinny wyglądać galerie handlowe moim zdaniem - a przynajmniej ja do takich bym chodziła.
Obłowiłam się w dwie manhwy oraz dwie pierdoły: kocie rajstopy i księżycowy dusik.
Jednak to, co dla mnie było największą atrakcją to... Polowanie na cosplayerów
No po prostu latałam jak głupia z moją komóreczką za ludźmi i co chwilę pytałam się kogoś, czy mogę strzelić fotę. Uwielbiam patrzeć na to, jak inni odgrywają przeróżne postaci i sprawia mi to wielką frajdę, że mogę sobie uwiecznić kogoś i mieć swego rodzaju pamiątkę z wydarzenia.
Oprócz tego... w końcu spotkałam dwie znajome z internetuff, co ogólnie jest mega uczuciem.
Było niezmiernie super spotkać się i przez chwilę pogadać.
@Shao-ron - błagam wybacz mi moją... życiową ciotowatość i jakieś dziwne podchody typu "Ja wiem czyje to lalki, ale nie wiem czy się odezwać...".
@Maranwe - w końcu po tylu latach się spotkałyśmy Jednakże wiedz, że teraz mam ochotę okraść cię z tej spódnico-halki~

A jako że post bez zdjęć jest postem suchym, to teraz nadeszła pora na spamik:

Dwie wspaniałe manhwy oraz pyrkonowa przepustka na sobotę.

Księżycowy dusik zakupiony na stoisku ShiroNeko - jestem nim oczarowana. Najgorsze jest to, że najchętniej wykupiłbym takich dziesiątki (๑◕︵◕๑)

A teraz czas na cosplaye~ Najchętniej wrzuciłabym tutaj wszystkie zdjęcia, ale daruję sobie ten pomysł.

Krul Tepes (Owari no Seraph)

Shinoa Hiragi (Owari no Seraph)

Chocola (Nekopara) oraz mistrz drugiego planu - ksiądx XD

Queen of Pain (Dota 2)

Jinx (League of Legends)

Derpowe Alicje i... Nieznana mi postać (American McGee's Alice series)

Czarny Kot (Spider-Man)

Cosplayerów było oczywiście więcej. Na samym wejściu widziałam parkę przebraną za Sebastiana i Grella (byli ostatnio w "Rozmowach w toku" ale niestety nie odnalazłam później tej dwójki (。•́︿•̀。))

Po całym tym evencie naszła mnie chęć by również zrobić cosplay. Jednakże nie mam zielonego pojęcia jak się za to zabrać, bo nie śmierdzę gotówką, a umiejętności krawieckich to ja nie mam niestety.
  • awatar ~ImperfectDolly~: Zapomniałam już jak funkcjonują odpowiedzi na pingerze XD @Shao Shadowsun: Ja jestem z siebie dumna, że tym razem się odezwałam! Przepraszać nie masz za co. W końcu niejako byłaś w pracy, a ludzi było sporo :) @SugarFirefly: Dzięki za przypomnienie :) Nie będę ukrywała tego, że mam duuużo do nadrobienia więc zapowiadam wszem i wobec spam komentarzowy :D Jeśli zaś chodzi o możliwość spotkania sama żywię głębokie nadzieje, że będę miała szansę spotkać internetowych znajomych chociaż raz :)
  • awatar ~ImperfectDolly~: @Bezpośrednio: Przyznaję szczerze, że właśnie wygooglowałam sobie czym jest TS2 i osobiście nie pamiętam bym widziała cosplayarów tej serii. Jeśli zaś chodzi o stoiska - może jakieś podkładki/koszulki były powiązane z tą grą ale nie dam sobie za to uciąć sobie ręki. Konwenty, których tematyka jest tak obszerna mają to do siebie, że pełno tam wszystkiego, więc być może coś takiego było. Ja niestety nie kojarzę.
  • awatar Shao Shadowsun: Hehe spoko pod warunkiem ze juz się bać mnie nie będziesz :D troche zarobiona bylam za co ja przepraszam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Czyli jak coś zrobić by się nie narobić, a jednocześnie zdać semestr.
Zdałam! Nawet z przyzwoitymi wynikami! (mam tylko jedną 3,0 i dwie 3,5 - reszta to 4 i jedna 5!)
Generalnie... już po trzech dniach zajęć w drugim semestrze stwierdzam, że to co było, to była wręcz przyjemność.
Pierwszy semestr był taki... luźny. Sesja? Nie wypowiem się o niej, bo nadal nie wiem czym ona jest.
Okazało się, że moi wykładowcy/ nauczyciele/ doktorzy... ogólnie ciało pedagogiczne okazali się osobami z sercem - egzaminy mieliśmy tak rozłożone w czasie, że nie było sytuacji, gdzie jednego dnia miałam zaliczenia z tryliarda przedmiotów.
Po egzaminach miałam zaś trzy tygodnie wolnego <3
W tym czasie nie zrobiłam kompletnie nic, co by w jakikolwiek sposób wzbogaciło mą wiedzę na temat języka angielskiego. Żeby było śmieszniej... od paru dni uczę się hiragany na nowo!

Tak naprawdę ten post nic nie wnosi i powinnam uczyć się na jutrzejszy test z gramatyki, której nie lubię, a pan doktor robi tak wyjechane w kosmos testy, że okazuje się, że nawet Present Simple jest dziełem szatana~
  • awatar SugarFirefly: Gratuluję :) I fajnie, że dodałaś wpis ;) Powodzenia w nauce języka japońskiego! Ja muszę przebrnąć przez chiński...:P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
A przynajmniej 98 dni temu był mój ostatni post.

W sumie... nie wchodziłam na pingera, bo moje lenistwo jest już tak wysokie, że nie chce mi się wpisywać hasła (które co jakiś czas wypada mi z głowy...)

Ogólnie rzecz biorąc to żyję, studiuję jeszcze (nie, jeszcze nie jestem ninją i raczej nie zamierzam!) i... piracę nałogowo japońską muzykę, jak to robiłam w podstawówce <3
Tak BTW... nie robi ktoś grupowego zamówienia na yesasia.com lub cdjapan.com? Bo chcę jedną rzecz, a z doświadczenia wiem, że zamawianie samego singla jest drogie .-.

Tak swoją drogą... korzystając z mojego przezajebistego zapłonu:
Życzę wszystkim pingerowiczom, którzy czytają moje wypociny Szczęśliwego Nowego roku.

Żeby ten post nie był suchy zarzucę zdjęciem mojego Nendka, które zrobiłam jakoś pod koniec roku, jak akumulatory lel~
  • awatar SugarFirefly: O jaka słodka Nenka :3 Fajnie że jednak tu zajrzałaś. Rób to częściej!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czyli post z serii: jaram się bo to DL!
Pierwszy odcinek drugiego sezonu anime miał swoją oficjalną premierę w zeszłą środę (tak nieoficjalnie to gdzieś w sierpniu~) i jakoś tak nagle dla jaj postanowiłam przetłumaczyć te oto ambitne dzieło na nasz język.
Szczerze mówiąc robiłam to ot tak dla zabawy.. (stąd te komentarze tu i ówdzie) ale okazało się, że ludziom to się podoba!
Link jest dostępny na moim tumblr, grupie DL na Fb, więc wrzucę go i tutaj (filmik jest niepubliczny).
Już teraz zaznaczam iż zdaję sobie sprawę z tego, że napisy są za nisko, ale szczerze mówiąc nie chciało mi się ich robić na nowo, bo cały ten proces trochę trwa.
Z góry przepraszam jeśli komuś nie odpowiada moje poczucie humoru no ale tego akurat nie zmienię. Jeśli macie jakieś uwagi - piszcie. Z chęcią poznam opinię innych
  • awatar Asumi10: Pierwszy sezon przyznam, że nie przypadł mi do gustu, bo nie było tam prawie żadnej fabuły, ale dla pięknej kreski oglądnę raczej 2 sezon. Fajnie, że przetłumaczyłaś i dzięki za info, bo od dawna szukałam 2 sezonu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Ale jakoś na pingerowanie nie mam weny. Trochę to smutne szczerze mówiąc, bo przez cały ten czas miałam pomysły na notki, ale stwierdziłam, że nic nie opublikuję, bo po co...
Nie wiem dlaczego ale tak wyszło. Taka już jestem po prostu.
Matury zdałam i dostałam się na uczelnię w moim mieście. Nie jestem naiwna do tego stopnia by jedynie z rozszerzonym angielskim pchać się na uniwersytet w Poznaniu czy Gdańsku. Może postaram się o napisanie matury rozszerzonej z polskiego by potem móc myśleć o przenosinach... Wątpię raczej w to, że moje wyniki będą odpowiednio wysokie.
Lalkowo... stoję w miejscu. Mam swoją gromadkę lalek Monster High (Frankie nadal trzymam w pudełku Lucielle, bo jakoś nie chce mi się słuchać, że "znowu" kupiłam lalkę), Ever After no i moją kochaną Lucille. Poświęcam jej czas ale jakoś nie mam pomysłu na jakąś fajną sesję dla niej, a przecież ona jest taka piękna v_v
Mang od dłuższego czasu nie kupowałam... staram się je sprzedawać, ale lud życzy sobie 8zł za tomik w zajebistym stanie... No za tyle nie oddam, sorry. Jestem chciwa </3 No ale moja paczucha z yatty czeka na odebranie, a tam kryją się takie perełki jak Kwiaty Grzechu (5 i 6), Savage Garden (3 i 4) i... to było duże zamówienie.
Pochwalić się mogę zakupami płytowymi. Zaszalałam w te wakacje pod tym względem i nie żałuję. Za śmieszne pieniądze wzbogaciłam się o 5 płyt! Na dodatek zakupiłam je w empiku, gdzie raczej płyty są drogie.
Stałam się szczęśliwą posiadaczką: Born to Die - the Paradise Edition (ostatnio bardzo polubiłam Lanę del Rey), Hybrid Theory (to jest płyta LP, którą po prostu musiałam mieć... inne też bym chciała, ale tą najbardziej), The High End of Low Deluxe Edition (I szczerze mówiąc brałam to całkowicie w ciemno, bo wyobraźcie sobie, że coś takiego było jedynie za 23,00zł - nie żałuję zakupu) no i Toxicity. Z zakupu każdej płyty jestem zadowolona, ale najbardziej cieszy mnie jedna perełka wyczajona na allegro.
Moją ulubioną artystką jest Emilie Autumn. Osoba raczej nie typowa i należąca do grupy kochaj albo nienawidź. Udało mi się zdobyć reedycję jej pierwszego albumu "Enchant" z 2007. Co prawda płyta jest używa (czego nie widać) ale mi to nie przeszkadza.



Ach... no i w wolnym czasie gram. League of Legends i Amnesia:Memories. Nie wiem kto jest odpowiedzialny za scenariusz (nie chce mi się sprawdzać) ale wielbię zły ending z Tomą normalnie. Coś mi się wydaje, że Yuno Gasai jest jego kuzynką XD
Hmmm to chyba wszystko jeśli chodzi o mnie. Będę musiała zgłębić się w posty osób, które obserwuję, co mnie nieco przeraża v_v Sama jednak jestem sobie winna.
  • awatar ~ImperfectDolly~: @SugarFirefly: Hah znam twój ból. Moja wieża odmówiła posłuszeństwa ale i tak kupuję płyty. Wsadzenie krążka w laptopa może nie jest tak bardzo fajne ale nic na to nie poradzę, że po prostu są płyty, które po prostu mieć muszę. Jeśli zaś chodzi o słuchawki... Moje oryginalne od telefonu umarły a żeby było śmiesznie nawet te od producenta nie chcą mi działać. Nokia mnie ratuje w tym momencie <3
  • awatar SugarFirefly: Ja nie mam na czym słuchać CD, bo mam uszkodzony odtwarzacz CD i jestem za leniwa, żeby kupić nowy XD Dlatego nie kupuję ostatnio żadnych CD, muzyki słucham z kompa bądź na telefonie :P Do MP 4 zepsuły mi się słuchawki lol
  • awatar Asumi10: Ja też ostatnio kupiłam tą płytę Lany del rey, ogólnie uwielbiam ją, niedawno wydała zupełnie nową płytę Honeymoon.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Nie wiem od czego zacząć ten wpis. W tej chwili siedzę przed moim laptopem, który wrócił do mnie z serwisu w ubiegły piątek. Od teraz pracuję na Windows 7 i jak na razie nie narzekam. Mogę spokojnie grać w gry a i różne programy też działają dobrze, więc... jest po prostu super
Chyba zacznę od wydarzeń najstarszych, żeby chociaż jakaś chronologia i porządek były!

Od momentu, kiedy ukończyłam liceum (24.04) zaczęłam grać w... League of Legends. Jak mam być szczera to na początku podchodziłam do tego jak do jeża, ponieważ jedna z moich znajomych gra w to wręcz nałogowo. Postanowiłam sama sprawdzić, co takiego jest w tej grze.
Hmmm... uważam, że gra wcale nie jest taka zła, ale nie gram w nią codziennie, a tym bardziej nałogowo. Gram dla przyjemności i zabicia czasu no i jestem szkolona na przyszłego gracza Doty, bo ona jest podobno dużo lepsza no i trudniejsza, aczkolwiek nie narzekam na poziom gry w LoLu (na PVP oczywiście). Moimi ulubionymi postaciami są Jinx (szkieletor-wariatka z kolorowymi włosami, nie było innej opcji), Morgana z którą utożsamiam się poniekąd i znienawidzony przez ogół Teemo. Oprócz tego podoba mi się, rzucająca bananami Soraka, urocza Annie, piękna Nami, Ashe i majestatyczny Vladimir. Szczerze mówiąc to gracz ze mnie średni, ale jak już wspominałam - gram dla przyjemności.
Kolejną rzeczą (oczywiście pozytywną!) jest fakt, że dostałam dość niedawno bardzo fajny prezent.
Zapewne wiecie, że chomikuję obecnie lalki EAH, a kiedyś Monsterki. W zeszłym tygodniu wybrałam się na eskapadę z moją Słodką Malinką do Tesco, a tam... Monster High straszyciółki za... 32,50. Nie, nie były to żadne podróby i nie, nie były to żadne okrojone reedycje. Do wyboru była klasyczna Draculaura (którą mam), Clawdeen i... Frankie Stein.
Nie wiem jak długo ta niesamowita oferta będzie trwała (oferta trwa od 09.06 do odwołania, więc polecam odwiedzić najbliższe "duże" Tesco, bo może i u was taka promocja będzie).
Tak czy inaczej, jestem szczęśliwą posiadaczką Frankie Stein basic <3

Jakby ktoś nie mógł uwierzyć w cenę produktu... ja sama nie mogłam.

A tu już wypakowana moja Miętka. Jest po prostu śliczna!

No i czas przejść do wydarzeń najnowszych.
Dzisiaj nadszedł ten dzień, który od półtora miesiąca spędzał mi sen z powiek niejednokrotnie i przyprawiał o nerwy. Zapewne obiło Wam się o uszy, że dzisiaj w końcu można było odebrać świadectwa maturalne.
Z radością informuję Was, że zdałam! Zdałam matematykę z wynikiem 40% o którym nawet nie śniłam.
Dziękuję wszystkim tym, którzy wierzyli we mnie i trzymali za mnie kciuki. Dziękuję, że wierzyliście we mnie wtedy, kiedy ja sama w siebie nie wierzyłam i zakładałam, że nie zdałam.
To chyba wszystko na dziś, ja z moim bardzo dobrym humorem idę porobić wiele innych rzeczy, bo mogę!
W końcu... są wakacje no i zdałam maturę
  • awatar SugarFirefly: @Tamashire♥: zgadzam się z tym :P
  • awatar Martyna Guetta. ~: Mah, też ją chcę. Ale mi nikt nie kupi. Cudowna jest... Gratuluję.
  • awatar ~ImperfectDolly~: @Tamashire♥: Z reguły tak jest, że pierwsze linie lalek są najlepsze. Idealnym dowodem są lalki Monster High jak i Ever After High. Według mnie Monsterki straciły swój urok czegoś nowego i oryginalnego już dawno temu. Teraz to w większości kicz przy którego produkcji producent strasznie jedzie po kosztach. Z tego co wiem seria basic miała dwie reedycje (nie liczę tych 17 calowych lalek), gdzie ta pierwsza nie różni się niczym od pierwszej linii basic, a ta druga... jest tak okrojona, że kiedy ujrzałam nowe stare lalki to się mocno zawiodłam, a jedyne co było ładne to arty na pudełku i tylko to... malowane guziki czy niepomalowane buty - mnie to nie zadowala.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Już spieszę z wyjaśnieniem w sprawie mojego Personal Computer (szpan tak bardzo). Otóż w zeszłym tygodniu razem z mym tatą doszliśmy do wniosku, że już czas pożegnać się z systemem Windows XP (tak, cały czas na moim laptopie przez cztery lata pracowałam na tym systemie i było mi z tym bardzo dobrze) na rzecz powrotu do systemu, który znajdował się na moim Lenovo od samego początku - Windows 7.
Tak naprawdę wpakowaliśmy się w niezłe bagno, ponieważ Pan Fachowca Od Siedmiu Boleści wgrywając XP (rzekomo oryginalnego!) na mojego PC wywalił wszystkie pliki związane z "sódemką" i podarował je nam na trzech płytach, gdzie trzecia z nich była pusta </3
Nigdy nie dawajcie swoich laptopów rzekomym fachowcom-kolegom.
Na dodatek wydało się, że kabelek od zasilania mi nie styka, no i dwie blondynki umysłowe - córka i ojciec - nie miały zielonego pojęcia, że pod spodem mojego laptopa jest taki magiczny kod do systemu.
Koniec końców oddaliśmy Lenovo do serwisu, żeby ktoś ogarnięty się nim zajął i przy okazji go naprawił.
Miał być gotowy na dzisiaj, ale niestety dostanę go dopiero jutro~ Och jeden dzień w tą czy w tą źle mi nie zrobi. Chwilowo użytkuję laptopa mojego taty, bo nasza skrzynka jest tak zmulona, że ja nie mam ochoty do niej siadać (i proszę Cię tato, nie zwalaj na mnie winy, bo nie używam twojej skrzynki od niemalże czterech lat!).

Drugą część tego wpisu przeznaczę na Liebster Blog Award (ciekawe czy osoby uczulone na niemiecki wiedzą, że słowo "liebster" jest właśnie z tego języka).
Nominowana zostałam przez @Asumi10 za co ślicznie dziękuję - nieczęsto trafia mnie taki zaszczyt.

Jako iż nie wiem na który konkretnie zestaw pytań mam odpowiedzieć pozwoliłam sobie zrobić wielki pytaniowy misz-masz.

1. Jaką muzykę preferujesz najbardziej?
Szczerze? Jest to bardzo trudne pytanie, bo słucham wielu gatunków muzyki. Głównie to, czego słucham w danej chwili zależy od mojego nastroju. Najczęściej są to tzw. ciężkie brzmienia ale nie stronię od klasyki czy od popu.

2. Jakie masz hobby?
Cóż... z pewnością lubię rysować, śpiewać no i zbierać lalki. Co prawda marzę o swojej małej gromadce BJD ale ten cel będę realizowała dopiero wtedy kiedy będę miała jakiś stały dochód pieniędzy. Nie oszukujmy się, lalki Ball-Jointed-Dolls mimo iż są piękne nieco kosztują No ale dzięki temu Lucille nie ma konkurencji w swoim gatunku!

3. Jak widzisz swoją przyszłość?
Nie widzę jej. Nie jestem typem osoby, który planuje swoją przyszłość, a szczerze mówiąc chwilowo jest ona uzależniona od wyników matury. Jeśli zdam - idę na studia (filologia angielska), a potem, może za X lat będę panią magisterką! (Będę tym złym nauczycielem, trzymajcie dzieci z dala ode mnie!)

4.Jak bardzo byłaś szalona w dzieciństwie a jak bardzo jesteś teraz?
Jako małe dziecko zbierałam te ładne robaczki do słoików (ważki, motylki, biedronki). Teraz... Jestem po prostu Małym Czarnym Cosiem z platyną na głowie, która w świetle słońca razi po oczach! Podobnie jak moja skóra, ale ja się nie sparklę jakby co!

5. Który styl bardziej ci się podoba gotycki czy emo?
Pomimo, że oba style bardzo mi się podobają, to jednak niekwestionowanym zwycięzcą jest gotyk. Ach te piękne suknie, gorsety, spódnice, koszule i inne takie...
Chciałabym być tak szykowna jak Morticia Addams.

6. Co najbardziej byś chciała/chciał zrobić szalonego, ale się boisz?
Dla każdego "coś szalonego" z pewnością oznacza coś innego. Ja bym chciałabym pójść do tatuażysty, by zrobił mi dziarę na plecach oraz przekłuć sobie dolną wargę (chciałabym snake'i) i łuk brwiowy. Oprócz tego... chcę skoczyć na bungee!

7. Oglądasz anime?
Oczywiście że tak! Anime towarzyszy mi od dzieciństwa wręcz!

8. Jakie jest twoje ulubione anime?
Pytanie wbrew pozorom niełatwe, więc pozwolę sobie zrobić małą listę Top 3;
1. Rozen Maiden Ouverture (chociaż to OAV)
2. Higurashi no Naku Koro ni
3. Death Parade

9. Czy chciałbyś pojechać do Japonii?
Tak i to nie tylko dlatego, że "jaram się" mangą oraz anime. Uważam, że Japonia to piękny i ciekawy kraj.

10. Który z bohaterów (jakiegokolwiek anime) mógłby być twoim chłopakiem?
Ach... i znowu muszę wybierać. No cóż, odpowiem po swojemu, bo mogę, a skoro widziałam kilka haremówek, to o bishów martwić się nie muszę!
Imperfect Dolly chce jako:
♥ Braciszka: Kanato Sakamaki z Diabolik Lover, bo ja uwielbiam chore psychicznie dzieci!
♥ Demonicznego kochanka: Sebastian Michaelis (Kuroshitsuji), bo to Sebastian i do tego Mephistopheles z Ao no Exorcist
♥ Cłopaka: Ikki z Amnesii, bo ma ładną paszczę i wierzę w to, że wcale nie skacze z kwiatka na kwiatek
♥ Męża: ...brak danych... (Bo to miejsce jest zajęte przez Tao Pandę z EXO)

11. Ile umiesz języków obcych?
Na poziomie "dogadać się z innym człowiekiem" mam opanowany jedynie język angielski ale potrafię od biedy (takiej serio biedy) bąknąć coś po niemiecku.
Za to znam kilka zwrotów w takich językach jak: francuski, hiszpański, rosyjski i japoński!

12. Jesteś optymistą czy pesymistą?
Jestem marzycielką, ale i jednocześnie pesymistką.

13. Jakie trzy cechy opisują Ciebie?
࿇Szalona ࿇Nieprzewidywalna ࿇Dziecinna

14. Jesteś wrażliwą osobą?
Kiedyś byłam wręcz nadwrażliwa, a teraz... trudno mi to określić, bo ruszają mnie sprawy związane z moim najbliższym otoczeniem i osobami, które znam (nawet jeśli to "tylko" internetowi znajomi. Niestety dramaty z telewizji o kolejnej sierotce Marysi spływają po mnie, co niejako czyni ze mnie jednocześnie osobę zimną.

15. Twój największy atut?
Moja pięknie blada skóra. Dokładam wszelkich starań by się nie opalić od... sześciu/siedmiu lat. Najbardziej boli mnie to, jak widzę jeszcze bardziej bladą osobę od siebie. Grrr.

16. Czy jesteś uzależniony/a od czegoś?
Oczywiście że tak. Od powietrza, wody i Malin.

17. Czy posiadasz drugą połówkę?
Nigdy nie wierzyłam w to, że kiedyś będę w związku, ale tak, mam swojego Księcia z Bajki i nie oddam go za żadne skarby świata.

18. Jesteś tolerancyjny/a?
To chyba powinien ocenić ktoś inny, ale ja samą siebie postrzegam jako osobę dość tolerancyjną.

19. Ulubiony kolor?
Niezmiennie od wielu lat: czarny.

20. Ulubiona marka samochodu i rodzaj?
Nie dbam o markę, ja chcę taki stary karawan!☠ Najchętniej to taki zaprzęgany konno~

21. Z kim podzieliłbyś się swoją ostatnią kostką czekolady Milka?
Em... Oddałabym ją mojemu chłopakowi albo mamie. Ooo... już wiem, podzielę ją na pół, bo nikt nie powiedział, że tak nie można!

22. Lubisz sport?
Hmm... odkąd chodzę na siłownię to jestem w stanie odpowiedzieć 'tak". Jednakże raczej nie oglądam żadnych wydarzeń sportowych TV, no chyba, że coś ciekawego się natrafi.

23. Kim wolałbyś/wolałabyś być? Chłopakiem czy dziewczyną?
Chciałabym zostać chociaż na miesiąc chłopakiem i zobaczyć, czy faktycznie mają oni o wiele łatwiej w życiu niż dziewczyny. Aczkolwiek zapewne byłabym chłopakiem gejem AKA niedorobionym emo.

24. Czy przeżyłaś kiedyś coś co przypominało ci scenę z jakiegoś filmu (jak tak to jaką?)
Sposób w jaki poznałam mojego Księcia z Bajki jest rodem z filmu romantycznego (shit happened).

25. Czy wierzysz ,że marzenia mogą się spełnić?
I tak i nie - zależy od marzenia i jego realności.

26. Jakie zwierzątko do ciebie pasuje (spróbuj sama wybrać)?
Kot, ponieważ jestem strasznym pieszczochem!

27. Najbardziej cenisz przyjaciół czy rodzinę?
Mimo wszystko to chyba jednak rodzinę.

28. Podaj pięć plusów chodzenia do szkoły.
Czego tu się ode mnie wymaga? No cóż, trzeba będzie czegoś poszukać.
✎ Każdego dnia możemy dowiedzieć się czegoś nowego.
✎ Spotykamy wielu ludzi, a niektórzy z nich mogą okazać się przyjaciółmi.
✎ Szkoła to dość zabawne miejsce. Oczywiście zależy od klasy.
✎_____ Więcej grzechów nie pamiętam.

29. Co lubisz robić w wolnym czasie kiedy jesteś sama/sam?
Normalne "dzieci" robią dzikie imprezy. Ja sprzątam i "śpiewam".


Dziękuję za nominację. Jako iż nie mam serca gnębić ludzi, więc każdy kto chce jest nominowany i ma prawo odpowiedzieć na te pytania
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
Żyję, mam się świetnie a nie blogowałam bo... wyczyściłam ciastka i nie chciało mi się legować na pingera (brawa dla lenia roku!).
Co u mnie słychać...
Chodzę na siłownię. Czuję się z tym bardzo dobrze, bo szczerze mówiąc bardzo spodobało mi się to! Co prawda po zmianie planu ćwiczeniowego znów dostałam w kość poprzez zakwasy (nie wiedziałam, że i na tyłku można je mieć) ale wierzę, że coś mi to da. Moja waga na razie skacze ale staram się jeść mądrze no i pochłaniam raz dziennie porcję zmiksowanych owoców z jogurtem naturalnym. Moją ulubioną kombinacją są truskawki z jogurtem. Ubogo ale pysznie!
Ostatnio (w nocy z poniedziałku na wtorek) byłam też w swojej pierwszej dorywczej pracy! Hehehe... możecie mnie nazywać Audytorem Inwentaryzacji. Co prawda żadnych kokosów nie zarobiłam (raptem przepracowałam 7 godzin) ale zawsze jakiś dodatkowy grosz to jest. Minusem tej roboty jest jej monotonia, ale nie było tak źle. Muszę się zapisać na jakąś kolejną inwentaryzację w okolicy bo wiadomo, kasa zawsze mile widziana (nawet 56zł!).
Lalkowo... raczej zastojowo ale moja kochana Lucille doczekała się dzisiaj chwili przy obiektywnie. Niestety pannica wolała spać, więc dałam jej spokój

"Zzz Zzz Zzz"

"Uch... jestem senna, nie rób mi teraz zdjęć... Daj mi spać!"

Taaa... pluszak Lucille jest zdeczka wybrakowany, bo to była (i w sumie nadal jest) nakładka na długopis. Nie zauważyłam podczas robienia zdjęcia, że wnętrzności co niektórym wychodzą~
Oczywiście mój mały kawałek PCV też ma się nieźle. Co prawda Suigintou miała małego focha, ale szybko ten stan się zmienił. Ta mała wredna bestia bardzo lubi obiektyw... i moją uwagę ale do tego się nie przyzna.

"Phi. Czego ty ode mnie chcesz? Miesiącami się mną nie zajmowałaś i pozwalałaś bym się kurzyła, a teraz nagle poświęcasz mi czas oraz uwagę? Za kogo ty się masz?!"

"Och... ale widzę, że starasz się poprawić swoją sytuację. To dobrze, że w końcu próbujesz wkraść się w me łaski!"

"Jestem z ciebie dumna. Jednak wy - ludzie macie trochę oleju w głowach. Tylko nie zapomnij się mną pochwalić! W końcu chyba po coś te zdjęcia robisz, prawda? Zacznij wykorzystywać ten cały internet jak należy!"

No to chyba zaczęłam...
A nie byłabym sobą jakbym nie zrobiła zakupów i się nie pochwaliła czymś!
Ostatnio robiłam zakupy na Restyle.pl (bo była zniżka 13% na wszystko) więc dorwałam bokserkę z Wednesday Addams oraz piękny naszyjnik Wild Roses. Wybierałam spośród Della Morte i Mistic Mirror, ale koniec końców to Wild Roses najbardziej mi się podobała. Po prostu... strasznie mi się podobała Della Morte z turkusowym kamieniem, a takowej na stanie nie ma, a czarna nie zachwyca mnie tak bardzo już. Na chwilę obecną jestem swoim nowym nabytkiem oczarowana =w=

Ach no i doszłam do wniosku że czas nieco zająć się moimi pannami z Mattela. Madie ma już swoje loki (które trzymają się świetnie) ale czas nadszedł na Apple. Po wypakowaniu jej z pudełka praktycznie nic nie zrobiłam z jej włosami.. tak tylko zrobiłam loki ratując to co było poprzez nakręcanie na palec i odrobinę lakieru. Jednak patrząc na cudo (ach ta skromność) jakie wyszło mi z miętowej czupryny Kapelusznicy doszłam do wniosku, że i moja jedna z niewielu blondynek zasługuje też na wizytę u fryzjera!
Oto ostatnie zdjęcia Córki Królewny Śnieżki w starym fryzie:


Mam nadzieję, że po zabiegu będzie równie idealna, na jaką jest uporczywie kreowana~
Hmmm na chwilę obecną to chyba wszystko u mnie. No... poza tym, że w końcu na tym ustrojstwie szatana zwanym facebookiem wrzuciłam zdjęcie ze swoją mordką. Jestem ciekawa po jakim czasie mi się to odwidzi XD No ale cóż... trzeba było się pochwalić swoim makijażem z czapy, który powstał z nudy.
  • awatar arszenikk: Biedna śpi, a Ty ją tak znienacka bierzesz! Jak możesz?! A Suigintou jest przefajna do takich zdjęć ^-^
  • awatar SugarFirefly: Lucille ma piękne włosy :) Co do figurek, to fakt- z tym kurzeniem się to prawda XD Apple nawet z takimi włosami urocza :)
  • awatar Tiara10: Przepiękny naszyjnik i Lucille.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Bo kurde trzeba coś ze sobą zrobić w końcu. No niestety przytyłam... tak jak jeszcze jakieś półtora roku temu niektórzy uważali, że mam anoreksję (a wcale nie miałam), tak teraz moje BMI niestety minimalnie, bo minimalnie ale jednak przekracza wartość 25.
Postanowiłam zrobić sobie prezent na dzień dziecka inny niż lalka (czyli raczej mogę się pożegnać z wiktoriańską Draculaurą) i zamierzam zafundować sobie karnet na siłownię. Jutro idę na pierwsze darmowe zajęcia by ocenić czy dana siłownia mi odpowiada
Cóż... oprócz tego zamierzam też odżywiać się nieco zdrowiej. Mamy lato, czyli mogę spokojnie zacząć przygotowywać sobie jakieś smoothies i może dzięki temu zmuszę się do przyjmowania większej ilości witamin!
Niby nie czuję się specjalnie źle w swoim ciele ale latem będę zmuszona raz czy dwa wyjść na plażę, a nie chcę wyglądać jak wieloryb tylko osoba normalna. Moje minimum to jak na razie jedynie 5kg
 

 
Czyli ZNOWU coś chcę. Ech... to chyba zaczyna robić się nudne no ale jestem dziewczyną i chcę dużo!
Tym razem nie jest to żadna lalka z Ever After High (o dziwo) a... Monster High. Tak w końcu zauroczyła mnie jakaś Monsterka do stopnia "Ja to chcę!".
Mowa tutuaj o specjalnej edycji Draculaury, która jest swojego rodzaju exclusivem dla amazona ;-; I tu pies leży pogrzebany.
Oczywiście jak na Draculaurę lalka ocieka różem, ale... moim zdaniem jest ona piękna i patrząc na zdjęcie wydaje sie być lalką sporą!




Głupi kawałek plastiku a jak potrafi człowieku spędzić sen z powiek. Jestem ciekawa co wy myślicie na temat tej lalki? Podoba wam się ona, czy może byście jej nawet za darmo nie wzięli?
Jestem ciekawa waszych opinii na ten temat
  • awatar arszenikk: Omm, nawet mogłabym się na nią skusić, bo jest naprawdę ładniutka c:
  • awatar Lili♥Monsterka: Ma śliczne oczka, lecz nie do końca mi sie podoba cała ta lalka.
  • awatar EvilCupcake: Ja bym chciała ją zobaczyć na ownerskich fotach. ^^ Nie przekonują mnie jedynie jej buty, bo wyglądają jakby wystawała z nich biała skarpeta, ale poza tym to lalka jest świetna! Z tego co ogarniam to nie jest tak duża jak Gooliope, ale ma trochę doroślejsze(?) ciało od normalnych MH.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Bo bardzo dawno w ogóle nie pisałam o anime (ani nie bawiłam się w krytyka XD).
Szczerze mówiąc raczej nie należę do tych, co to mają obecny sezon w jednym paluszku, ale zdarza mi się oglądać to, co wychodzi obecnie~
A tak się składa, że z tego co wychodzi oglądam aż dwie serie!
Jedną z nich jest Sailor Moon Crystal. Akurat nie znam tego anime ze swojego dzieciństwa, bo urodziłam się wtedy kiedy oryginalnie było wydawane ale do dziś pamiętam moje karty do piotrusia z niemalże wszystkimi Czarodziejkami (Nie było na nich Sailor Pluto i Saturn), które sprawiły, że zaczęłam interesować się rysowaniem, bo uwielbiałam przerysowywać niektóre z dziewcząt (zwłaszcza Sailor Jupiter, Uran i Neptun).
Co prawda pierwotnej wersji nie widziałam w całości ale obiecałam sobie, że po obejrzeniu Sailor Moon Crystal pochłonę wszystkie wcześniejsze odcinki, a jest ich 200!
Osobiście jestem nieco rozdarta na temat tego anime. Z pewnością jest wciągające (uch czekanie po 2 tygodnie na odcinek jest straszne!), ale... chyba mimo wszystko bardziej podoba mi się wygląd starego anime, pomimo żółtych, a nie blond włosów Usagi. Projekty postaci są bardzo ładne, ale nie lubię tego, że transformacje są zrobione techniką 3D, a opening... uch... ja chcę "Moonlight Densetsu"!
Pomimo tych kilku kwestii jest to anime godne uwagi nawet jeśli nie zna się pierwowzoru, który chyba jest klasykiem gatunku Mahou-Shoujo.

Drugim anime, które aktualnie oglądam jest przezabawna komedia szkolna: Yamada-kun to Nananin no Majo.
Co prawda seria liczy na chwilę obecną zaledwie 5 odcinków i jedno OVA (którego nie polecam oglądać przed anime, ani nawet po 5 odcinku) ale z zainteresowaniem śledzę poczynania Yamady i Kółka Badań Nad Zjawiskami Nadnaturalnymi. Jest to anime lekkie przy którym można spokojnie zrelaksować się po ciężkim dniu.

A wy jakie serie oglądacie obecnie? Podzielcie się tym w komentarzach
  • awatar ~ImperfectDolly~: @Bazikotek: Logika "bo wszyscy to oglądają" jest takim małym złem ;o Ile to ja serii nie ruszyłam przez to i boję się ruszyć (zwłaszcza KNB)
  • awatar Bazikotek: Sailor Moon! Jejku, ja pamiętam czekanie na odcinki które leciały w TV, to dopiero było przeżycie. Zdecydowanie wolę starą wersję, bo nowa strasznie "kaleczy" postaci (po prostu są brzydko rysowane wg mnie). A najbardziej lubiłam Sailor Moon S. Obecnie czytam mangi, a jeśli miałabym obejrzeć anime, to kusi mnie Kuroko No Basket (chyba na otarcie łez z braku Free!) i jednocześnie mam opory "bo wszyscy to oglądają". Ach, pokrętna logika :P
  • awatar ~ImperfectDolly~: @arszenikk: Jeśli chodzi o Tokyo Ghoul to obejrzałam tylko pierwszą serię. Jakoś nie mogę się zmusić do drugiej, bo... każdy się tym jara XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Czyli jak całe to wydarzenie wygląda z mojej perspektywy.
Kiedy kończyłam gimnazjum nie wiedziałam gdzie chcę iść dalej. Technikum czy liceum... nie umiałam sobie odpowiedzieć na to pytanie sama, więc zrobiłam to, co raczej nie jest pochwalane (i już dobrze wiem dlaczego) więc poszłam do tej szkoły, do której poszła moja była przyjaciółka, bo... jak to zostało mi ładnie wytłumaczone "Ja nie utrzymuję kontaktów z ludźmi spoza szkoły, a nie będziemy miały czasu na spotkania, bo będę się uczyła". Okeej... tak czy inaczej wylądowałam w liceum.
Po trzech latach nauki jako takiej ukończyłam liceum. Nie będę ukrywała tego, że się cieszę, bo co roku, kiedy pojawiało się jakieś zagrożenie byłam też gotowa na ewentualną powtórkę klasy. Na szczęście ten zaszczyt mnie ominął.
W ogóle czym dla mnie jest matura? Z pewnością nie jest żadnym egzaminem dojrzałości, bo jedyną oznaką dojrzałości jaką się tutaj wykazuję to, to, że w ogóle przyszłam i jak na (podobno) dorosłą osobę stawiłam czoła wyzwaniu.
Egzamin, jak egzamin... sprawdzają twoją wiedzę z trzech lat, a żeby nie było za łatwo to robi się z tego chory wyścig szczurów. Jak każdy wie, wymagane przedmioty na chwilę obecną to język polski (gdzie w liceum dla mnie to się powinno nazywać filozofią po polsku, bo zagadnienia dotyczące gramatyki w liceum bytu nie mają, a żeby było śmieszniej - na maturze czasami zadanka z gramatyki się pojawiają), matematyka i język obcy nowożytny (to jaki język, to głównie kwestia naszego wyboru. W moim przypadku jest to angielski).
Jednakże co mnie najbardziej "boli" w tym całym wydarzeniu? To, że przez trzy lata uczeń liceum jest straszony maturą, a kiedy już dochodzi do sprawdzenia naszych umiejętności, to robią z tego wyścig szczurów. Z języka polskiego nie byłam najlepszą uczennicą. Będąc szczerą, na koniec szkoły z tego przedmiotu miałam ocenę dopuszczającą, bo to, co autor miał namyśli miałam w głębokim poważaniu i nie zawsze chciało mi się czytać lektury, zaś moje rozprawki zawsze były zbyt mało zajebiste by dostać coś więcej jak dop. Życie, nie ma co płakać, idziemy dalej, a lizać dupy nauczycielce na sam koniec nie miałam zamiaru jak niektórzy w mojej klasie. Mam jeszcze swoją godność.
Matura z polaka - nie poruszyła mnie wcale. Ot sprawdzian czytania ze zrozumieniem i napisanie rozprawki na minimum 250 słów w czasie 170 minut.
Matematyka... w tym temacie posiedzimy długo, bo akurat to właśnie matura z matematyki wywołuje we mnie najwięcej emocji. Chcę postawić sprawę jasno. Ja nie mam najmniejszego problemu z faktem, że muszę napisać maturę z matematyki nawet jeśli nie idę na żadne studia związane z tym przedmiotem, bo "jest mi ona niepotrzebna w życiu". Moim zdaniem w tym roku egzamin ten wcale nie był aż tak trudny... w końcu przygotowywałam się do niego cały rok i z wielką chęcią, bo pomimo moich trójek, to bardzo lubiłam ten przedmiot i nauczyciela, dzięki któremu moje umiejętności matematyczne z tego przedmiotu z pewnością są na lepszym poziomie (aż wstyd się przyznać jakie braki miałam w pierwszej klasie liceum). 25 zadań zamkniętych i 9 otwartych, które muszę wyliczyć w 170 minut. "Pff zadania zamknięte - przecież to są tylko zadania A,B,C,D, które zapewne robi się z palcem w nosie!" - otóż nic bardziej mylnego. Mało które zadanie zamknięte w tym roku mogłam zrobić jedynie poprzez rzut okiem na treść. W tym roku... aż 4 zadania można było wyczytać z rysunku (a ja i tak zjebałam, bo z powodu lekkiego stresu pomyliły mi się oznaczenia zbiorów. Żegnajcie moje 4%). Wbrew pozorom, każde zadanie zamknięte trzeba obliczyć, by móc zaznaczyć odpowiedź właściwą, więc to też nie zawsze jest takie hop-siup! Były zadania łatwiejsze i trudniejsze, jedne robiłam szybciej, inne wolniej, a przy niektórych... musiałam strzelać, bo po prostu coś mi nie wychodziło - bywa.
Do czego piję? Do tego, że CKE myśli, że przeciętny uczeń (i tutaj mam na myśli klasy w których nie było rozszerzonej matematyki) jest w stanie wykonać około 34 zadania w zaledwie niecałe trzy godziny. Miałam tak zajebiście dużo czasu, że aż nie zdążyłam nawet dotrzeć do dwóch najbardziej punktowanych zadań (czyli 4 punkty za jedno. Bye bye 16%), a wcale nie były one aż tak bardzo trudne. Uczeń, który pisze maturę przede wszystkim chce ją zdać. Czyli (w moim przypadku) spokojnie liczy każde zadanie po kolei i nie ma czasu na patrzenie, co jest na następnej stronie. Jeśli CKE chce sprawdzać moją wiedzę podstawową, to dlaczego daje mi na to marne dwie godziny i pięćdziesiąt minut. Żeby było śmieszniej - nie tylko ja nie wrobiłam się z czasem. Wiele osób siedziało do samego końca i skarżyło się, że nie zdążyło. Mój chłopak, który jest tzw. mat-fizem i jest naprawdę dobry z matmy wyszedł dopiero 10 minut przed czasem. To chyba o czymś świadczy, prawda? Ja nie mówię, że każdy nie zdążył, że każdy wyszedł te 10minut przed czasem. Z pewnością byli tacy, co spokojnie mogli skończyć jeszcze wcześniej, ale moim zdaniem, są to już osoby bardzo dobre z matmy, albo po prostu ci, którzy odpuścili sobie, bo nie wiedzieli co robić.
Doskonale sobie zdaję z tego sprawę, że w dorosłym życiu też trzeba robić rzeczy na czas, że ten cały wyścig szczurów również istnieje... ale naprawdę... gdyby chociaż matura z matematyki podstawowej trwała chociaż równe trzy godziny, to kto wie, czy dzięki temu nie poszło mi inaczej? Może te dodatkowe 10 minut sprawiłyby, że więcej ludzi by się "wyrabiało"?
To jest właśnie to, co boli mnie najbardziej... Aż się nie dziwię, że mamusie załatwiają swoim dzieciom papiery na dysleksje i tym podobne, bo nie oszukujmy się, ale dodatkowe trzydzieści minut to luksus na który ja, ta "normalna" (nie mam nic do osób z dysleksją czy dysortografią - ludzie jak ludzie i wcale nie są to osoby w jakikolwiek sposób gorsze)nie zasługuję, bo... jestem "normalna".
Język angielski... podstawa to pikuś moim zdaniem. Jak się patrzy, że ma się na to tylko 120 (na rozszerzeniu dają 30 minut więcej) minut to się myśli, że kogoś Bóg opuścił, ale ja się wyrobiłam. Jednak ja, to nie każdy i kto wie, może ktoś inny uważa, że to za mało czasu. Najbardziej bawi mnie to, że tak jak na polskim mam do dyspozycji słownik, tak na angielskim nie. A może ja chcę sprawdzić czy "bjutiful" pisze się przez jedno, czy dwa "l"? Może nie chcę popełniać głupich "misspelling" i tracić za to punkty? No przepraszam bardzo, ale tak samo jak pisząc coś po polsku używam słownika ortograficznego (czy jakiegokolwiek innego), to tak samo używam słownika angielskiego, zwłaszcza wtedy kiedy musiałam pisać różne listy i rozprawki na angielskim.
Jednak... najbardziej chyba bawi mnie to, że ta cała podstawa jest zaledwie z trzech przedmiotów gdzie w liceum było ich dużo więcej. A dlaczego nie piszemy podstawy z biologii? Czy nie powinnam mieć PODSTAWOWEJ wiedzy np. o swoim ciele? Już nie mówię, że tak bardzo uwielbiam biologię, że chcę też pisać o różnych robaczkach i kwiatkach, ale dorosły człowiek (a raczej osoba wkraczająca w dorosłość) powinna wiedzieć o swoim ciele coś. Nie oszukujmy się, ale niektórzy nastolatkowie nawet nie wiedzą jak dochodzi do zapłodnienia (i ja tu nie mówię o "krejzi" 14), co jest niepokojące wręcz. Dlaczego nie piszemy podstawy z historii? Co z tego, że nie lubiłam mojej rozszerzonej historii w liceum? Mimo wszystko wypada co nieco wiedzieć o historii Polski i świata, te najbardziej podstawowe fakty. Dlaczego nie piszmy podstawy z wosu, geografii (będę szczera - jak zapytacie mnie, gdzie leży np. Uganda albo zapytacie co jest jej stolicą, to zrobię głupkowatą minę i będę się uśmiechała. Pomijam już to, że jedynie w liceum miałam konturówkę nie z rzek, a z państw świata! A nauczyciel i tak się dziwił, że dzieci nie znają się na geografii świata) i innych wielu przedmiotów? Czy maturzysta musi znać podstawy zaledwie z matmy, polaka i anglika (czy innego obcego języka)? Jeśli tak.. to się nie dziwię dlaczego młodzież jest tak bardzo krytykowana i uznawaną za głupią.
To chyba tyle ode mnie... zapewne wypowiedź jest chaotyczna, ale mam nadzieję, że mimo wszystko moje bóle tyłka są zrozumiałe
  • awatar Bazikotek: Po przeczytaniu Twojego wpisu przyszło mi na myśl dawno zasłyszane "matura to bzdura". I chyba jest w tym sporo prawdy, bo skoro przez całe trzy lata liceum (szaleństwo czasowe), uczą po łebkach, albo pierdół, zaś wymagania na niej są tak kosmiczne, to coś tu nie gra? Przed wyścigiem szczurów trudno się ustrzec, ale przynajmniej człowiek dzięki takiemu (przykładowo-maturalnemu) egzaminowi, oswaja się z tym co go czeka w życiu. Matura jest jak świnka - nikt jej nie lubi, ale przechodzi się ją raz(lepiej lub gorzej) i jest spokój.
  • awatar ~ImperfectDolly~: @Tiara10: Nieważne gdzie pójdziesz, to wyścig szczurów czeka cię wszędzie. Radzę się najpierw zastanowić nad tym czy w ogóle lubisz się uczyć i czy chcesz dalej się uczyć. Zawsze możesz zapytać kogoś starszego na temat, co się robi po jakiej szkole
  • awatar Tiara10: Ja dopiero będę za rok kończyć gimnazjum i nie mam pojęcia gdzie iść po tej szkole. :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Zapewne wiele osób z Was subskrybuje wielu yuotuberów, no bo czemu nie, skoro kogoś lubimy? W moim przypadku są to: Abstrachuje (bo czasami mają zabawne filmiki), Banshee, Historia bez cenzury, Krzysztof Gonciarz, Martin Stankiewicz, Polimaty i... Bunny Kou. Nie wiem na ile wy znacie tą postać - taka niby to zwyczajna letspleyerka charakteryzująca się słodkim (a czasami wręcz irytującym) głosem, która czasami zabiera się też za fanduby.
Osobiście bardzo lubię niektóre jej wykonania, bo po prostu przypadły mi do gustu i wpadły do ucha. Ostatnio zaś pojawił się fandub Bunny do "Zaetrope" (Opening z anime "Amnesia".
Zacznę może od plusów, bo uważam, że warto pochwalić czyjąś pracę. Z pewnością chwali się to, że youtuberka ułożyła własny "śpiewalny" tekst i udostępniła swoim widzom materiał, który nie kala uszów fałszem i innymi takimi rzeczami. Faktem jednak jest to, że czasami wokalne dzieła Bunny są nieco poprawiane w specjalnym programie, ale osobiście nie narzekam na to bo: to jej kanał i jej pomysł na fandub. Kobieta ma prawo zrobić coś tak, jak ona sama chce i to nie podlega jakimkolwiek dyskusjom.
Chodzi mi raczej o to, że... a sami z resztą przeczytajcie:

Jest to odpowiedzieć wyżej wspomnianej kobiety na komentarz jednej z użytkowniczek, która po prostu uważała, że niektóre elementy przetłumaczonego przez Bunny tekstu brzmią po prostu dziwnie. Nie był to hejt, a po prostu opinia jednej z wielu osób - w końcu każdy ma prawo napisać komentarz pod czymś filmikiem ze swoją opinią, która nie musi być przecież pozytywna, prawda? Dziewczyna może i faktycznie nie powinna użyć sformułowania "Klient płaci..." ale skupmy się na drugiej części komentarza.
Od razu chcę postawić jasno jedną rzecz: nie jestem zagorzałą fanką Bunny Kou (czyli nie jestem tzw. Kicałką), a raczej widzem, który raz na miesiąc sobie wejdzie i odpali filmik, którego tytuł wydaje się ciekawy. Mimo wszystko, jako widz, który subskrybował (właśnie, subskrybował) jej kanał czuję się... no co tu dużo mówić, urażona. Zawsze myślałam, że youtuberzy jak wrzucają coś typu fandub, cover etc. mimo wszystko chcą znać opinię widzów. Negatywną czy pozytywną, ale opinię... a tutaj co? No jest po prostu inaczej.
Zdaję sobie sprawę z tego, że ten post jest tak głupkowaty, że pewna część ciała, której nie posiadam opada (dlatego też taki, a nie inny tytuł), ale serio... chyba jeszcze nigdy nie spotkałam się z jawnym stwierdzeniem, że ktoś ma w głębokim poważaniu opinię odbiorców, co nieco mnie wzburzyło. Moje wzburzenie głównie bierze się stąd, że Bunny Kou w życiu prywatnym jest dorosłą kobietą, a nie jakąś tam szaloną nastolatką.
A co wy myślicie o czymś takim? Jakich youtuberów śledzicie? Chętnie poznam wasze zdania w komentarzach

Dla ciekawskich zamieszczam link di filmiku z fundubem omawianej w tym poście pani.
  • awatar Effiedreams: BanyKał, to zawsze taka pokręcona była :/ nie lubię jej
  • awatar SugarFirefly: Jeżeli nie zależałoby jej na opiniach, wyłączyłaby opcję dodawania komentarzy. Co więcej, słowa jakie napisała wskazują na osobę bardzo niedojrzałą. Jej wypowiedź właściwie w tym momencie działa przeciwko niej, bo im więcej powtarza w tekście, że jej nie zależy i ma w d...opinie innych, tym bardziej widać, że właśnie przejmuje się ową krytyką. To rodzaj wyparcia i obrony. Zapewne straci wielu obserwatorów. Osobiście jej nie znam, nie oglądam (ogólnie nie siedzę zbyt często na YT), ale na Twoim miejscu pewnie anulowałabym takiej osobie subskrypcję. Z szacunku dla samej siebie, jako widza. I fana z własnym zdaniem ;)
  • awatar Booomsie Arbuz: Wydaje mi się że większość osób kojarzy ją z afery a'props wypowiedzenia się jej nt. Dotacji. Ogółem kiedy byłam młodsza ją oglądałam, ale teraz... Ona mnie po prostu denerwuje. Z resztą, zawsze była wnerwiająca tylko kiedyś tego nie zauważałam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
W ostatnim poście nie zamieściłam zdjęć promocyjnych lalek z serii Sugar Coated. Jak już mówiłam, stało się tak, ponieważ nie mogłam znaleźć na internecie nic, co by nie chorowało na piksolozę. Dla tych, którzy nie śledzą lalkowych wydarzeń z EAH mam dobrą nowinę - Otóż na stronie Ever After High Dolls pojawiły się zdjęcia promocyjne!
Jak widać...temat EAH znowu odżył .-.

Tutaj można podziwiać Maddie z Way too Wanderland. Jest to jedyna lalka z tej serii, która mi się spodobała. Jedyne czego żałuję to, to, że buty dziewczyny nie zostały pomalowane i są jednolitego koloru. Dodatkowo muszę przyznać, że szaleńczo spodobał mi się jej cylinder!
Niestety lepszych zdjęć Raven jeszcze nie ma.

Jednakże głównymi bohaterkami wpisu są lalki z serii Sugar Coated. Szykujcie się na ogromną ilość słodyczy, bo uczennice Baśnioceum tym razem zostaną nam ukazane jako kucharki pod okiem Ginger Breadhouse!

Lalka Holly wygląda słodko, a patrząc na jej fartuszek i buty aż sama mam ochotę dorwać jakieś ciacho.

Osobiście nie jestem fanką lalkowej Cedar Wood. Moim zdaniem jest to postać, która jako lalka prezentuje się nieciekawie, a te drewniane akcenty na jej ciele wyglądają dla mnie jak poparzenia Oprócz tego to mimo wszystko podoba mi się fryzura córki Pinokia i jej lodowe buty, są takie mniam!

Maddie w wersji Sugar Coated jest drugą po tej klasycznej jeśli chodzi o mój osobisty ranking. Wygląda super, a jej fryzura jest prosta (czyli może faktycznie taka będzie po wyciągnięciu z pudełka) i po prostu śliczna. Znowu wzdycham do butów. Szkoda tylko, że te skarpetki (chyba) są na stałe z nimi, ale mimo to Maddie wraz z Holly są moimi faworytkami z tej serii.
Na koniec dodam zdjęcie zestawu, który będzie można zakupić z lalką Ginger. Szczerze mówiąc jakoś specjalnie nie kręcą mnie tego typu rzeczy, ale pooglądać mogę~ Gdyby np takie łóżko Apple nie było w 99,9% wykonane z plastiku, to chętnie coś takiego bym przygarnęła, ale przecież Mattel nie zrobi mi łóżka z drewna i prawdziwymi poduszkami wykonami z materiału XD (pomijam fakt, że nie mam miejsca na takie rzeczy)

To chyba wszystko na dzisiaj. Jako bonus wrzucam zdjęcia Darling i Faybele w pudełkach.

Tak jak na zdjęciach promocyjnych Faybele jeszcze się jakoś ratowała, tak teraz... kijem bym nie ruszyła i nie wzięła za darmo! Ta niepomalowana torebka-pompon, włosy, które wyglądają jakby ktoś się lalką bawił i... nieprzezroczyste skrzydełka ;-;. Za to jak patrzę na lalkę Darling... jedynie chyba zbroja nie błyszczy się tak jak na zdjęciach (nie dziwi mnie to) i włosy nie są tak idealne... Nadal wygląda ok, ale sama nie wiem, czy ją chcę~ NIE MAM MIEJSCA! Serio... nie mam miejsca na lalki w pokoju XD

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Mattel na ten rok planuje wydać kilka nowych serii lalek z EAH i oczywiście wprowadzić też nowe postaci
Post zacznę od zademonstrowania zdjęć pięciu nowych uczniów Baśnioceum, czyli: Bunny Blanc, Alistair Wonderland, Faybelle Thorn, Darling Charming i Rosabella Beauty.

Córka Białego Królika z pewnością wygląda uroczo. Patrząc na zdjęcie odnoszę wrażenie, że królicze uszy są częścią czarnej opaski, na której jednocześnie znajduje się ten bajeczny mini cylinder. Uważam to za ciekawe rozwiązanie, bo dzięki temu będzie można zdecydować, czy chcemy ją uszatą, czy też nie. Podoba mi się też to, że Bunny należy do tej mniejszości krótkowłosych postaci, ale osobiście nie porwała mnie na tyle, by krzyczeć "Ja ją chcę!". Jedyne, co bym zmieniła w tej lalce, to ilość czarnych guzików na jej butach.

Alistair Wonderland - Jak dla mnie nie ma w nim nic nadzwyczajnego. Ot zwykły chłopak, który zapewne został stworzony po to, by móc stworzyć parę z Króliczkiem. Według mnie wygląda jak taki dużo młodszy odpowiednik Indiany Jonesa, co w sumie ma sens. W końcu to syn Alicji, która odkrywała Krainę Czarów

Lalka Faybelle Thorn osobiście mnie zawiodła. Wygląd dziewczyny w webisodach jest nieco inny. Podoba mi się jej ta srebrno-błękitna skóra i przezroczyste skrzydła. Fryzura dziewczyny jest po prostu ok, ale jej ubiór nie zachwycił mnie. Jej strój jest swego rodzaju odskocznią od tego, co nosi większość dziewcząt z EAH, ale jakoś tak... wyszło to nijako. Jeśli chodzi o normalność w wyglądzie ubrań, to Cerise Hood pobiła ją bez dwóch zdań.

Czas na moją faworytkę, czyli Darling Charming. Jest to siostra Dextera i Daringa, która jest Rebelsem. Moim zdaniem wygląda obłędnie od stóp do głów! Szaleńczo podoba mi się jej sukienka, a jej góra wygląda jak zbroja, co z pewnością udało się producentowi. Jeżeli w pudełku i na zdjęciach ownerskich lalka będzie wyglądała tak bajecznie, to chętnie ją przyjmę do swojej rodziny (o ile też nie okaże się, że w pudełku będzie masa niedomalowanych detali ).

Ostatnią nową postacią jest kuzynka Briar Beauty, która jest córką Pięknej i Bestii - Rosabella Beauty. Niestety nie mogłam znaleźć żadnego wyraźnego zdjęcia promocyjnego, więc wrzucam coś takiego (Swoją drogą: Skąd niektórzy ludzie posiadają lalki, które jeszcze nie są w sprzedaży? Czy ktoś z Was wie coś na ten temat?). Lalka nie wygląda tak bardzo księżniczkowo, ale jest ładna. Bardzo podoba mi się jej ubiór i to futerko na kołnierzu. Niestety boli mnie to, że takiego futerka (a raczej futra)nie ma na jej butach i w całości są z plastiku. Mogli chociaż to futro pomalować jakimś innym kolorem, by nie zlewały się z resztą Na dodatek mam wrażenie, że te niepomalowane brązowe wypustki na bokach jej butów to pozostałe różyczki. Oj nieładnie, nieładnie Mattel.

Jeśli zaś chodzi o nowe serie, to są to: Just Sweet, Sugar Coated, Way to Wonderland, Enchanted Picninc, Fairest on Ice i dwa dwupaki: School Spirit i Date Night.

Tak oto prezentuje się Blondie Lockes z serii Just Sweet. Jest to jedyna lalka z tej serii, na dodatek można ją już kupić na e-bayu. Warto też wspomnieć, że w najnowszym webisodzie pt. "Sama Słodycz" przypadkiem Blondie wzbogaca się właśnie o tą kreację. Lalka sama w sobie jest ładna, podoba mi się jej fryzura, ale ogół jak dla mnie jest zbyt przesadzony.
Kolejną serią jest Sugar Coated. W tej edycji ujrzymy Holly O'Hair, Cedar Wood, Madeline Hatter i Ginger Breadhouse, która jest sprzedawana w zestawie z kuchnią.
Way too Wonderland zapewne będzie w jakiś sposób powiązane z wydarzeniami z filmu "Święto Baśniowiosny", a raczej jakąś kontynuacją. Niestety ta seria w ogóle mnie nie powaliła, a na lalki patrzę dość krzywo i niechętnie. Jestem po prostu skrzywiona, bo ja najchętniej w tej serii zobaczyłabym Apple, Maddie, Kitty, Lizzie i Raven (sprzedawana z zaaakręconym zagarem) w lolicich kreacjach, ale takie coś było w Hat-Tastic Tea Party (Dlaczego nie zrobiono Raven, ja się pytam ;-; )



Zdjęcia tych lalek pochodzą z bloga użytkownika cupidca na tumblr.
http://cupidca.tumblr.com/
Niestety nie byłam w stanie znaleźć wystarczająco wyraźnych zdjęć Maddie i Raven, a wrzucanie pikseli nie ma najmniejszego sensu moim zdaniem Dlatego też nie załączyłam zdjęć z serii Sugar Coated.
Seria, która również ma się ukazać w tym roku to Enchanted Picnic. Tutaj możemy ujrzeć Cerise, Raven i Blondie. Stroje lalek są dość proste, ale uważam, że dużo lepsze niż te z Through the Woods. Najbardziej podoba mi się Blondie Lockes (Ma super buty!), ale nie odmówię uroku pozostałej dwójce.

A teraz nadszedł czas na coś magicznego i zimowego... Fairest on Ice, czyli księżniczki ze świata Ever After na łyżwach. W tej serii ukaże się Poppy O'Hair, Ashlynn Ella i Duchess Swan (stanowczo za mało jest lalek Duchess)

W przypadku Poppy najbardziej podoba mi się sukienka i ta przezroczysta część łyżew. Niestety nie rozumiem dlaczego Poppy ma tutaj nagle długie włosy  Nie podobają mi się jedynie te plastikowe dodatki (poza tym srebrnym sznurem), ale bez nich, to byłoby zaś pusto.

Ashlynn wyszła chyba najlepiej z tej serii. Ma bajeczną suknię z pięknymi zimowymi motywami. Jedynie zastanawiam się, czy nie lepiej prezentowały się przezroczysto-różowe łyżwy (a raczej ich górna część, bo dołu nie widać).

Ogólnie nieco zawiodłam się w kwestii Duchess. Oczywiście jej strój jest obłędny (pozbyłabym się tego „paska” i korony) ale jej fryzura… mniej więcej tak wygląda fryzura łabędzicy jak rozpuści się jej włosy od lalki z serii Basic. Zwyczajne pójście na łatwiznę, a mi brakuje białych, półprzezroczystych rajstop na jej nogach.
Zdjęcia lalek z serii Fairest on Ice pochodzą z Ever After High Dolls
https://www.facebook.com/EverAfterHighDolls/timeline

Na koniec tego posta wspomnę o dwóch dwupakach: Spirit School i Date Night.
School Spirit to jedna z wielu odsłon dwóch głównych bohaterek – Apple i Raven. Osobiście nie jestem zachwycona, ale gdyby zmienić kilka detali to z pewnością byłoby super (przynajmniej dla mnie). Może będzie mi się chciało narysować swoją wersję

Źródło: Ever After High Dolls

A tak prezentuje się dwópak Raven i Dextera:

Nie jestem fanką męskich lalek z Ever After High. Nie są brzydkie, ale jakoś mnie nie zachwycają. Jestem za to ciekawa jakby prezentował się taki Sparrow Hood czy Hopper Croakington w wersji lalkowej. Raven za to wygląda ładnie. Podoba mi się jej bluzka z motywem piór, ramoneska i te buty! Czyż nie są one super? Na dodatek torebka-gitara sprawia, że lalka idealnie odzwierciedla postać córki Złej Królowej.

To już koniec jeśli chodzi o ten wpis. Jest on niesamowicie długi, ale chciałam wyczerpać temat EAH najbardziej jak się dało. Trochę za dużo tego tutaj się pojawiło, ale z drugiej strony… co na to poradzę, że jest to seria, którą się interesuję?
A co Wy myślicie o zaprezentowanych powyżej lalkach? Które Wam się podobają, a które nie? Jestem ciekawa Waszych opinii
  • awatar Kuba Z Dolls: mnie zauroczył Alister(tak,to dziwnie brzmi) w filmie Each,a jako lalka,to dali mu zwykły make up Kena z Barbie ,tylko mniejszą główkę i brak różnicy w make upie, a na tomiast FAYBELLE to klon Lagoony Blue
  • awatar SugarFirefly: Córka królika ma super kieckę! Oczywiście podobają mi się cudowne stroje z serii Fairest on Ice :3 Darling Charming jest najładniejsza :D
  • awatar izkku: aż mi się przypominają młodzieńcze lata :) zapraszam do siebie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Uwielbiam wszelkiego rodzaju motywy związane z "Alicją w Krainie Czarów", więc chciałam by w moim pokoju pojawił się ktoś, kto chociaż w jakimś stopniu będzie do tego nawiązywać. Stało się to głównie z jednego powodu: promocja na "stare" lalki (znowu lalki XD) Ever After High w Carrefourze. Wybór był niewielki: Raven Queen, Dexter Charming, Blondie Lockes i... Madeline Hatter. Oczywiście mogłam również wybierać z tych nowopudełkowych panien, ale widząc różnicę między starą, a nową Maddie, nie zamierzałam płacić 129zł za lalkę, która nie ma kolczyków, pomalowanej torebki, butów, rękawiczek i cylindra. Co to, to nie. Bardzo nie podoba mi się to, co Mattel odwala z tą nową odsłoną lalek basic. Może i nowe pudełka są ładne, a ich kolorystyka jest przyjemna dla oka, ale najważniejsza jest zawartość ( a przynajmniej dla takiej starej dupy jak ja. Małym i nieświadomym dziewczynkom mogą wciskać wybrakowany towar, ale i tak jest to chamskie zagranie ).
Oczywiście wielokrotnie mówiłam, że chcę Cerise Hood, ale bałam się zamawiać lalkę z internetu z powodu, że mogę otrzymać tą nowopudełkową wersję, a nie chciałam się bawić w odsyłanie towaru.


Jak widać Maddie na tym zdjęciu jest jeszcze w swoim pudełku. Kupując ją, doskonale wiedziałam, że na 100% będę musiała zrobić coś z jej włosami, bo, jak łatwo można to zauważyć, lalka nie ma loków.

Tak prezentowała się lalka po wyjęciu z pudełka. Cóż... nie było tego efektu wow, pomimo wspaniałej kreacji i niesamowitych dodatków. Moim ulubieńcem jest torebka-imbryk. No co tu dużo mówić, jest po prostu super (A na dodatek ma ruchomą rączkę!)!
Madeline długo nie czekała, aż wezmę ją w obroty. Jeszcze tego samego dnia zafundowałam jej wyprostowanie włosów, a w czwartek zaczęłam robić jej loki.
Zanim jednak przejdziemy do efektu końcowego, chciałabym pokazać Wam zdjęcie z akcesoriami Szalonej.

Sukienka i rajstopy są obłędne i moim zdaniem nie przesadzone, co jest z pewnością dużym plusem. Do tego złote kolczyki łyżeczki, błękitny naszyjnik ze złotą kokardką, dłoń-rękawiczka w kropeczki z pierścieniem (Ci, co mają pamięć do szczegółów pewnie już zauważyli, że kamień jest pomalowany. Użyłam zwykłego lakieru do paznokci. Efekt może nie powala ale ja nie narzekam), imbrykowa torebka i oczywiście buty.


Bardzo podobają mi się jej buty. Są wymyślne ale podobnie jak sukienka - nieprzesadzone.

"Kiedy w końcu zdejmiesz to wszystko ze mnie?"




A oto Maddie po stylizacji włosów! Osobiście jestem zadowolona z efektu końcowego. Żeby mieć pewność, że fryzura szybko się nie rozpadnie, to spryskałam włosy lalki odrobiną lakieru do włosów. Loki może i nie są perfekcyjne, ale z pewnością Madeline wygląda lepiej niż na samym początku. Jednakże stało się też coś strasznego, czego nie widać na zdjęciach. Niektóre wsuwki (a zwłaszcza te pomalowane) zostawiły na włosach Maddie małe plamki w kolorze rdzy. Jeśli będę się brała za lokowanie włosów którejkolwiek z moich lalek muszę dokupić sobie komplet niepomalowanych wsuwek. Na szczęście plamki nie są aż tak widoczne i nie muszę robić wszystkiego na nowo.

Tytuł mówi, że jest to ta ostatnia. Cóż... z założenia nie mam zamiaru kupować już lalek z EAH, ponieważ nie chcę towaru wybrakowanego (reedycja basic i innych serii np. Hat-Tastic Party), a na dodatek żadna z nadchodzących nowości nie wprawia mnie w stan "Ja ją chcę!".
Nadchodząca seria Way to Wonderland moim zdaniem jest tak przesadzona i pełna plastikowych dodatków, że po prostu nie mogę patrzeć na te lalki... myślę, że o nadchodzących (lub i obecnych) nowościach powinnam napisać oddzielny post, by tego już nie wydłużać.
  • awatar Lili♥Monsterka: Piękna laleczka ^^
  • awatar ~ImperfectDolly~: @SugarFirefly: Dziękuję za uznanie, obraz włosów po wyciągnięciu z pudełka chcę wyrzucić z pamięci XD @Asumi10: Jeśli naprawdę coś się lubi, w tym wypadku lalki, to nigdy nie jest się na to za starym! Po prostu w pewnym momencie lalki przestają być takimi tam zabawkami, a z każdym kolejnym zakupem moja mama się pyta "Czy to już ostatnia" x)
  • awatar Asumi10: Ja też lubię lalki EAH. Kupiłabym sobie taką Maddie ale jestem już na to za stara i z kaską u mnie słabo (mam tylko Apple). Ślicznie ci wyszły te loczki. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Cóż.. zegarek wskazuje 3: 09, a ja nadal nie śpię. Co mogę poradzić na to, że mi się nie chce i naszła mnie wena twórcza?
Mój mózg zaczął mnie męczyć o fan art i to nie byle jaki. Gdyby to była jakaś dziewoja, to zapewne machnęłabym ręką i zmusiła się do snu, ale Anthony Fernandez Carriedo ma u mnie specjalne względy. Tak czy inaczej... popełniłam hetaliowy fan art, a jako, że szaleję wręcz za Hiszpanem w wersji pirackiej... nie dało się inaczej. Najgorsze jest to, że teraz moja główka męczy mnie o gej seksy Anglia x Hiszpania ;-; Mózgu... spierdalaj...

A tak na serio... to chyba mój pierwszy facet, który (chyba) wygląda jak facet XD Nie umiem rysować mężczyzn, a jak już się za to biorę to wychodzą chłopiątka mi, które równie dobrze mogę ubrać w sukienkę.
  • awatar Goper: Super strój! Co do mężczyzn, to trzeba im rysować bardziej zarysowane szczęki i inny kształt twarzy ogólnie.
  • awatar ~ImperfectDolly~: @SugarFirefly: Przy rysowaniu tego ciuszka miałam najwięcej zabawy i przy okazji pracy, bo trzeba było przecież wszystko obmyślić. Niemcy (Włochy w mej głowie krzyczą już "Dojcu") to bardzo fajna postać, ale większą słabość mam do... Gilberta ;-; Anglia i Ameryka nadają się do jakiegoś oddzielnego programu XD @Asumi10: Łączmy się w bólu
  • awatar SugarFirefly: Fajny i ma super ciuszek:) Z Hetalii lubię Niemca. Ładny jest Grecja. No i Anglia+Ameryka, oni razem mnie zawsze rozbrajają XD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Bo moim "przywilejem" jako maturzystki jest skończyć szkołę już niedługo, bo w moje urodziny, czyli 24.04 Czy ktoś z Was dostał również piękny prezent?
Niestety wymaga to też ode mnie spięcia dupy i wzięcia się do roboty, bo 4 maja zaczynają się matury. Nauczyciele mieli rację - ten rok szkolny minął strasznie szybko. W chwili obecnej uczę się na sprawdzian z historii (IIWŚ ) by mieć... dopalacza na koniec. Jakoś w pierwszym półroczu potrafiłam się postarać o to 3, ale nie jestem w stanie przez cały rok szkolny uczyć się kto, z kim, kiedy, gdzie i o której. Tym bardziej, że wojna to dla mnie temat nieciekawy, a każdą z nich uważam za plamę na honorze Nas - ludzi.
Świadectwa z paskiem mieć nie będę (i nie jest mi smutno z tego powodu), a moja średnia zapewne nie będzie większa niż 3,5 (też mnie to jakoś nie boli).
Przez te trzy lata liceum wiele rzeczy zmieniło się w moim życiu, a zwłaszcza w ostatnim roku:
- Niestety (albo nawet i stety) nie mam już toksycznej przyjaciółki.
- Mam wrażenie, że w ostatnim roku szkolnym stałam się osobą bardziej towarzyską.
- Poznałam swojego Księcia z bajki, dzięki któremu moje życie jest teraz o wiele lepsze <3
- Nie jestem tak wielką beksą jak dwa lata temu.

Może i nie przywiązałam się do mojej klasy (trudno było to zrobić w pierwszych dwóch latach, bo każdy tekst pt. "Oooo rozmawiałaś z XYZ, nie wiedziałam, że jesteście koleżaneczkami" robił swoje, a ja głupia dawałam sobą manipulować), ale poznałam w niej kilka naprawdę fajnych osób. Mam nadzieję, że z tą grupką ludzi będę utrzymywała jakiś kontakt

To chyba wszystko jeśli chodzi o mnie i moje niby życie. Cóż... muszę przyznać się do czegoś takiego, że zmagam się z czymś takim jak depresja, jednak jest coraz lepiej (nie jest idealnie, ale naprawdę jest ok) ze mną i nawet nie muszę brać już żadnych tabletek szczęścia. Nie zmienia to faktu, iż uważam, że to wszystko dzięki wielkiej zmianie jaką było pożegnanie się z moją "przyjaciółką" (w tej chwili jest to dla mnie osoba całkowicie obca i obojętna), oraz pomoc mojego Księcia z bajki, który wspiera mnie na każdym kroku od niemalże już roku.
  • awatar SugarFirefly: Ja tam uwielbiam swoje towarzystwo z LO, to najlepsza ekipa jaką mogłam sobie wymarzyć :D Nie łam się historią, nie jest taka zła. Dasz radę ;)
  • awatar Tamashire♥: Jeżeli chodzi o moją klasę, jako tako przywiązać się nie przywiązałam, ale czuję, że nawet jeśli za nimi nie przepadam, to i tak są częścią mojego życia. Przykro się żegnać.
  • awatar ~ImperfectDolly~: @arszenikk: Po prostu w tej kwestii mi się poszczęściło jak diabli ; o Ty za to masz kota. Uważam, że jest remis.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Niestety nie mogłam zdzierżyć fryzury mojej ukochanej Duchess, więc postanowiłam coś z tym zrobić. Chciałam osiągnąć efekt, jaki można podziwiać w webisodach, ale moje umiejętności fryzjerskie... nie oszukujmy się, ale one nie istnieją! Z pomocą filmiku autorstwa DisneyBoy21 na YouTube postanowiłam spróbować swoich sił. Jakoś tak wyszło, że w połowie pogubiłam się, więc po uformowaniu koka zaczęłam działać po swojemu.
Cóż... osobiście jestem zadowolona z tego co mi wyszło, ale być może Duchess będzie jeszcze przeze mnie męczona.
Teraz wypadałoby się zabrać za jej biżuterię, ale o tym kiedy indziej

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›